2.08.2017

Burda 4/2017.

27 komentarzy:

  1. Czekałam jak na szpilkach na te zdjęcia :D

    Szczerze powiedziawszy to nie rzuca mnie ten numer na kolana,ale są trzy sukienki,dla których jestem w stanie ją kupić. Falbana w sukience dla kolekcji plus size to samobój,ale ta z ramiączkami jest bardzo ładna :)

    Kolekcja etno trochę wyprana i wtórna,ale może komuś się podoba ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też czekałam i się rozczarowałam. Masę powtórek nic ciekawego. Plus size często mi się podoba, ta sukienka z ramiączkami jest świetna.

      Ps. Chętnie zobaczę co ciekawego uszyłaś.

      Usuń
    2. Zbieram się żeby zrobić w końcu zdjęcia,bo ostatnio uszyłam kilka rzeczy :) może w sobotę się uda to wrzucę ba burde :)

      Usuń
    3. Mam nadzieje, że zrobiłaś zdjęcia :)

      Usuń
    4. Zrobiłam w sumie 20 zdjęć w sobotę :) Postaram się coś wrzucić albo na bloga albo na Burdę,bo instagram już szturmuję :D

      Usuń
  2. Rozpacz. Kilka fajnych rzeczy dla wielkogabarytowych. I się pytam: Whyyyyyyy? Nie można by tego w mniejszych rozmiarach? Reszta to porażka. W sumie to Burdę przeglądam... u Ciebie, bo już nawet do sklepu nie chce mi się zaglądać po to by po raz kolejny się rozczarować.Nie wiem, Burda zdziadziała, świat czy ja? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te większe rozmiary często są fajne. Od dłuższego czasu za dużo powtórek i bezkształtnych modeli. Chyba, że ja już jestem za stara i się nie znam hahaha

      Usuń
    2. Wiecie,jak ktoś nosi rizmiar 44 to zazdrości często tym co mogą nosić mniejsze rozmiary bo macie więcej fajnych modeli. Ja niestety muszę kombinować albo czekać na ciekawe rzeczy w plus size :)

      Usuń
    3. Madame Rousse zawsze się chce to czego nie można mieć :)

      Usuń
    4. Gdyby nie moje kłopoty zdrowotne to pewnie nosiłabym rozmiar 42,ale mam nadzieję,że wkrótce to nastąpi :)

      Usuń
  3. To już kwiecień na horyzoncie? Ja poproszę o pilną teleportację do wiosny, tak zaraz natychmiast :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto by nie chciał wiosny? Szyjesz coś?

      Usuń
    2. Mało. Ostatnio tylko zapełniam notes szkicami. Takie z rodzaju planów co do szycia - kombinuję, co bym chciała, co bym zmieniła czy jak u licha należałoby się do tego zabrać. Np. bardzo bym chciała na lato taką szeroką, zwiewną maxi spódnicę w pasy - rozchodzące się ze skosa. Nawet mam już materiał. Ale nijak nie mogę wykombinować, jakby się zabrać do cięcia, coby uzyskać odpowiedni efekt (odpowiedni kąt pasów i maksymalną szerokość). Ha, ostatnio stwierdziłam, że wytnę miniaturowy model z papieru i będę przykładać do kartki w linie. Albo znów rozmyślam, ile ćwiartek koła (maxi maxi!!!) zdołam wyciąć z 4 metrów bieżących tak, żeby zostało jeszcze na górę od sukienki. 3? Bo 4 to chyba już nie... Kiedyś w końcu rozłożę materiał i potnę.
      Jednak większość tych rysunków z notesu to sztuka dla sztuki, dobrze się bawię planując i już niekoniecznie potrzebuję szyć.

      Usuń
    3. Dobrze, że jest pinterest, bo ja i szkice to tragedia :) Mam jedną maxi sukienkę z 6 klinów i dzięki niej odkochałam się w tak zamaszystych sukienkach, źle mi się w niej chodzi. Zgadzam się z tobą co do planowanie to świetna sprawa :):):) Mnie po głowie chodzi długi płaszcz, ale szycie mnie przeraża. Jeszcze jednego nie skończyłam, a nie jest on maxi. Pozdrawiam Cię serdecznie.

      Usuń
    4. Tak sobie myślę, że przy szyciu płaszcza długość odgrywa drugorzędne znaczenie - najbardziej pracochłonne są te części, które nie zależą od długości :D Ja mam jeden płaszczyk co od roku wisi niedokończony... A zamaszyste doły uwielbiam (to ta mała dziewczynka we mnie, co nigdy nie przestała śnić o księżniczkach - może już nie o księciu, ale tych sukienkach...). Choć wolę, gdy jest mniej klinów,a za to szersze. Ha, teraz chciałabym jeszcze rozgryźć, jak to będzie z cięciem ze skosu. Czy to, jak inaczej materiał się układa, warte jest pozostawienia większej liczby ścinek? Ile to można się namęczyć z "szyciem" nie sięgając po maszynę ani nożyczki!

      Usuń
    5. Mam za wolną maszynę na szycie takich prostych i długich rzeczy, nudzi mnie to. Dlatego narzekam. Jeśli chodzi o skosy to myśl o wyrównywaniu dołu takiej sukni mnie zniechęca, ale ja jestem leniwa hahaha

      Usuń
    6. Widzisz, każdy widzi gdzie indziej swoje "lenistwo" - Ciebie zniechęca wyrównywanie i szycie przydługich rzeczy, mnie - szycie modeli próbnych :D Co prawda ja wychodzę na tym gorzej, ale mniejsza o szczegóły. Możliwość szycia długich rzeczy, do samej ziemi, było tym, co mnie zmotywowało, by w ogóle nauczyć się szycia. Nigdy nie mogłam kupić czegoś, co sięgałoby mi za kostki ;)

      Usuń
    7. Oj tam, oj tam lenistwo hehehe jakby patrzeć na ilość uszytych przeze mnie rzeczy, to znowu bym wyszła bardziej leniwa od ciebie :):)

      Usuń
    8. Możemy się licytować dalej - ilość v. jakość.
      Ale przecież chyba o to chodzi, by mieć satysfakcję z tego, co robimy. A dla każdej z nas to może oznacząc coś innego ;)

      Usuń
    9. Nanik lubię z tobą pisać :)

      Usuń
    10. He, to do kogo należeć będzie ostatnie słowo???

      :):):)

      Usuń
    11. To poważna sprawa, musimy przy kawie omówić :):):)

      Usuń
    12. Słusznie :D Ha, ha, ha, ha :)

      Usuń
  4. Anonimowy26.2.17

    Wielkogabarytowe? kogoś tu pogięło? co to za określenie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A gdzie ja tak napisałam?

      Usuń
    2. Anonimowy1.3.17

      Oj nie Pani, ale w komentarzach niejaka mag

      Osobiście bardzo lubię przeglądać ten blog, pozdrawiam.

      Usuń
    3. Cieszę się, że ktoś tu w ogóle zagląda :):):) Pozdrawiam

      Usuń